| .: Czy Ikarus jest już klasykiem? |
|
Wciąż powszechne w polskich miastach Ikarusy z serii 200 są, wydawałoby się, nieśmiertelne. Potwierdzą to pasażerowie, którzy codziennie podróżują tymi węgierskimi autobusami. Czy zatem w ogóle można już mówić o Ikarusie jako zabytku?
Warszawski Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej odpowiada: tak. Co prawda poczciwy Ikarus nie może jeszcze równać się z ikoną, czyli Jelczem „Ogórkiem”, ale w historii stołecznego transportu odegrał równie ważną, jak nie ważniejszą od niego rolę. KMKM do swojej kolekcji zabytkowych autobusów pozyskał właśnie wycofaną „solówkę” – Ikarusa 260 o numerze #289. Wkrótce zacznie się jego rewitalizacja i przywrócenie do stanu, w jakim pierwszy raz opuścił zajezdnię przy Chełmskiej. Warto przytoczyć jego długą i nadzwyczaj prostą historię w służbie warszawskiego MZK i przekonać się, dlaczego postanowiliśmy uratować go przed piecem hutniczym. Historia ma początek 27 lat temu, w 1982 roku. Z taśmy produkcyjnej w zakładach Ikarusa na Węgrzech zjeżdża „nasz” Ikarus 260.04 w towarzystwie dwustu osiemdziesięciu dwóch innych, przeznaczonych do służby w stolicy Polski. Mają one zastąpić wysłużone „Ogórki” i Jelcze – Berliety, sprawiające ogromne kłopoty w eksploatacji. #289 otrzymuje przydział do zajezdni R-9 „Chełmska”. Wygląda imponująco: biało-czerwone barwy, chromowane elementy, a także charakterystyczny dla pierwszych dostaw biały kolor ścian wewnętrznych, kabiny kierowcy, drzwi i poręczy. Swoją służbę odbywa przede wszystkim na południu Warszawy, docierając do Wilanowa, Powsina, Ursynowa i Mokotowa, ale także innych dzielnic. Do 1985 roku Warszawa otrzymuje aż tysiąc takich pojazdów (dziwaczna jak na PRL klęska urodzaju), co prowadzi do nadmiaru taboru. „Solówki” stoją bezczynnie pod płotem, jednak wkrótce zostaje podjęta decyzja: 150 sztuk MZK przerabia na przegubowce, również 150 oddaje PKS-om. #289 szczęśliwie unika i jednego, i drugiego. Sytuacja zmienia się na początku lat 90. Krótkich Ikarusów zaczyna po prostu… brakować. A te, które jeżdżą, trzeba gruntownie wyremontować lub zastąpić nowymi autobusami. MZK wybiera pierwszą opcję. W latach 1991-1992 50 Ikarusów, w tym nasz, przechodzi generalny remont – wymianę nadwozia na nowe oraz regenerację części układu biegowego i napędowego. Kolejny remont #289 przechodzi w 2000 roku. Dostaje aktualne, żółto-czerwone barwy, wymieniane są zużyte elementy mechaniczne i detale wystroju. W ten sposób wóz traci część historycznego wyglądu. Nowe szoferka, laminaty, wykładzina podłogowa i inny kolor poręczy zastępują oryginalne wyposażenie. W tym stanie nasz Ikarus jeździ jeszcze przez 7 lat. Przeżył macierzystą zajezdnię „Chełmska”, zlikwidowaną w 2006 roku i w ramach przenosin trafia na zakład przy ulicy Ostrobramskiej. Tu pełni służbę jeszcze rok. Pod koniec 2007 roku zostaje odstawiony, a wkrótce potem przekazany Klubowi w celu zachowania go dla potomnych. Już niedługo zaczniemy prace przy #289, które mają przywrócić mu stan fabryczny z 1982 roku, łącznie z wszystkimi detalami wystroju. Podejmujemy taką inicjatywę jako pierwsi w Polsce – dotychczasowe „zabytkowe” Ikarusy w naszym kraju to po prostu przemalowane w historyczne barwy wozy liniowe. Tymczasem projekt KMKM zakłada pełną odbudowę autobusu i przywrócenie mu prawdziwie historycznej wartości. Tak odnowionego i błyszczącego „nowością” Ikarusa zarejestrujemy jako zabytkowego i mamy nadzieję, że będzie uciechą dla sympatyków komunikacji miejskiej i entuzjastów transportu drogowego na długie lata... |
| źródło: Krzysztof Korycki & Grzegorz Kaczmarczyk |
| .: Rysunek autobusu |
![]() |